Był ciepły wiosenny poranek, to już 1460 dzień jaki spędzałam w nowym miejscu.Wstałam z łóżka i poszłam na śniadanie....
Nazywam się Lena. Mam 16 lat i od kilku lat mieszkam w Londynie. Przeprowadziłam się tu z rodzicami i młodszym bratem Feliksem.
Pewnego dnia błądziłam na rowerze po ulicach Londynu. Przejeżdżając przez jezdnię wpadł na mnie przystojny niebieskooki blondyn. Wyrwana z transu myśli zorientowałam się że leżę na drodze przygnieciona rowerem. Przystojny młodzieniec podał mi rękę i pomógł wstać.
- Dzięki -wyszeptałam
- Przepraszam, nie zauważyłem cię. Nic ci nie jest?
- Nie nic mi się nie stało - odparłam i uśmiechnęłam się lekko, czułam że się rumienie.Podniósł leżącą obok torbę i mi ją podał.
- Może w ramach przeprosin dasz się namówić na herbatę - uśmiechną się łobuzersko.
- Pewnie, dziękuje - nie myślałam nad tym co mówię, słowa same wypłynęły z moich ust. Wyjął długopis, chwycił moją rękę i zapisał swój numer.
- Zadzwoń, proszę - uśmiechnął się i odszedł. Długo nie mogłam uwierzyć w to co się stało.To był dla mnie wielki szok. Robiło się już późno i trzeba było wracać do domu. Miałam lekkie otarcie na łokciu. Ale nie żałuje, wtedy po raz pierwszy spotkałam Niall'a Horan'a....
Fajnie się zaczyna. XD Jutro poczytam kolejne części. xx
OdpowiedzUsuń