To liczymy ile osób odwiedza mój blog ;)

13 grudnia 2012

OPOWIADANIE XXI


Jęknęłam i padłam na łóżko. Usłyszałam na schodach czyjeś kroki, za chwile do mojego pokoju wszedł tato.
- Wszystko w porządku?- zapytał
- taak- Położyłam dłonie na skroniach i spróbowałam rozmasować pulsujący ból, który właśnie mnie dopadł.
- Co się stało? Uniosłam się na łokciach i spojrzałam w jego stronę.
- Mama ci nie powiedziała jeszcze? - odparłam - jestem  na nią zła - dodałam. Padłam z powrotem na łóżko. Przykryłam oczy przedramionami, odcinając się od świata.
- To porozmawiaj z nią. Materac zaskrzypiał. Tato siadł na rogu łóżka. Moje oczy, przykryte rękami. otworzyły się gwałtownie.
- Nie mam zamiaru - odparłam.
- No jak chcesz, to ja ci już nie przeszkadzam - wstał i ucałował mnie w głowę.
- Dzięki tato - uśmiechnęłam się, odwzajemnił uśmiech i wyszedł.
Kiedy weszłam do kuchni na śniadanie, moja rodzina umilkła. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść przygotowane kanapki. Po dwóch kęsach zauważyłam, że mama cały czas się na mnie gapi.
- Co? - spytałam z pełnymi ustami.
- Przepraszam Lena.
- Fajnie. Nadal byłam na nią zła. Reszta śniadania upłynęła w niezręcznym milczeniu. Tato czytał gazetę, a mama zajęta była Felim.
- To ja pójdę już do szkoły - powiedziałam i złapałam kurtkę w drodze do wyjścia. Zajechaliśmy na parking szkoły.
- Co ty taka cicha dzisiaj - powiedziała Nikola.
- Zgrzyty z mamą - odparłam. W milczeniu weszliśmy do szkoły. Zabrzmiał dzwonek. Weszliśmy do klasy. Minęło 15 min lekcji, do klasy wpadł Dylan.
- Przepraszam za spóźnienie - powiedział w stronę nauczyciela. Miałam wrażenie, że czas stoi w miejscu. Na drugiej lekcji, czyli chemii zostałam przydzielona z Dylanem do projektu.
Po szkole udaliśmy się do biblioteki szkolnej. Dylan przekręcił kartkę i zanotował parę słów. Ja wierciłam się na krześle.
- Czego nic nie robisz? Tylko patrzysz się jak ja czytam? - Wytknął mi nie unosząc głowy.
- Nie dałeś mi niczego do szukania w tych stertach. Zacisnął usta w wąską kreskę. Ja odchyliłam się na krześle.
- Możemy dokończyć kiedy indziej?
- Taa, jasne. Możesz iść - odparł.
- Dzięki - wzięłam torbę i skierowałam się do wyjścia. Zadzwonił Niall.
- Cześć skarbie, przepraszam ale w najbliższych dniach będę musiał cię zaniedbać.
- Hej, nie przejmuj się - wiedziałam, że tak może być, w końcu to gwiazdor.
- Przepraszam, wynagrodzę ci to
- Dobrze, spotkamy się w piątek?
- Jasne
- Super, muszę kończyć, papa kociu
- papa - rozłączył się. Gdy wróciłam do domu, weszłam do swojego pokoju i wyszłam z niego dopiero wtedy, gdy zgłodniałam. Kolejne dni mijały bardzo wolno. Nie miałam na nic siły.

1 komentarz: