To liczymy ile osób odwiedza mój blog ;)

14 listopada 2012

Opowiadanie IX

- Przepraszam, nie chciałam - Oboje podnieśliśmy  się z ziemi.
- Nie szkodzi, a przed czym tak uciekasz?- zapytał.
- Przed wszystkim- wyszeptałam. - Muszę już iść - dodałam i pośpiesznie ruszyłam na przód.
- Zaczekaj- chłopak złapał mnie za nadgarstek. Stanęłam. wyglądał na 17-18 lat. Był trochę wyższy ode mnie, miał krótkie ciemne włosy.
- Powiedz mi chociaż jak masz na imię- dodał.
- Lena - odparłam.
- Ja jestem Dylan - uśmiechnął się.-Może chcesz pogadać?
Może rozmowa z nim poprawi mi humor - pomyślałam.
- Czemu nie.
- Tu niedaleko jest ławeczka, chodź - złapał mnie za rękę i Poszliśmy do pobliskiego parku. Gadaliśmy tak, jakbyśmy znali się kilka dobrych lat. Wydawał się bardzo miły.
- Jest już późno, powinnam wracać do domu- powiedziałam
- Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy, to jest mój numer - powiedział i podał mi swój telefon. Zapisałam. On zrobił to samo.
- Ja też mam taką nadzieje, dziękuje, że poprawiłeś mi humor - uśmiechnęłam się do niego. 
Zadzwoniłam po taksówkę, czekałam kilkanaście minut na jej przybycie. W końcu podjechała. Pożegnałam się z niedawno poznanym chłopakiem i wsiadłam do taksówki.
Pomachałam mu zza szyby a on zrobił to samo do mnie. Jechałam dość długo i zdążyłam zasnąć. Obudziłam się dopiero wtedy, gdy dojechałam na miejsce. Wysiadłam z auta, zapłaciłam kierowcy i poszłam w stronę domu.
Otworzyłam drzwi  i od razu usłyszałam krzyki mojej mamy.
- Gdzieś ty była?! I co ci się stało w rękę?!
- Nic, wyjaśnię ci jutro - odparłam - Dziś jestem już zmęczona. Wyglądało na to, że mama odpuściła sobie kazania na temat wracania o tak późnej porze itepe.  Poszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam masło, szynkę i pomidory. Potem wzięłam chleb i zaczęłam robić kanapki. Zjadłam
Weszłam po schodach do swojego pokoju, ledwie zdążyłam dotknąć klamki drzwi mojej sypialni się otworzyły i ktoś chwycił mnie za nadgarstek.
Nie wierzyłam, ten ktoś kto mnie wciągną do pokoju to nikt inny tylko Niall. Stałam nieruchomo. Chwilę potem uderzyłam go w twarz.
- Co ty tu robisz?! Jak śmiesz tu jeszcze przychodzić?! - byłam wściekła.
- Kochanie przepraszam, wybacz mi proszę - mówił.
- Nie mów tak do mnie . Wyglądał tak, jakby miał łzy w oczach. Nie wiedziałam co robić. Nie mogłam mu od razu wybaczyć tego co mi zrobił. Po prostu się na nim zawiodłam.
- Nie wiem jak to się stało, czekałem na ciebie przy samochodzie, wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna. I w końcu rzuciła się na mnie, Lena ja nie chciałem - ciągnął, głos mu zadrżał. Teraz było wyraźnie widać jego łzy, jak spływają mu po policzkach.
- Nie obchodzi mnie to, całowałeś się z nią, to mi wystarczy. A ja byłam taka naiwna - rozpłakałam się. - Proszę zostaw mnie w spokoju - mówiłam przez łzy.
- proszę - dodałam ale wcale tego nie chciałam....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz