Zza drzwi słychać było czyjeś kroki. Ktoś wchodził na górę.
- Idź stąd, proszę - powiedziałam. Kroki stawały się coraz głośniejsze.
- Lena mogę wejść? - zapytała zza drzwi mama.
- Mamo nie teraz, idę wziąć prysznic, OK? - odpowiedziałam.
- No dobrze - zeszła z powrotem na dół.
Staliśmy chwilę w ciszy, żeby upewnić się czy nikt nas nie słyszy.
- Zostaw mnie w spokoju i wyjdź. Po policzkach spływały mu łzy, serce mi pękło, gdy to zobaczyłam, ale sam sobie na to zasłużył. Odsunął się i wyszedł przez okno.
Byłam zrozpaczona. Wzięłam z szuflady bieliznę z szafki koszulkę i poszłam do łazienki.
Musiałam wystawić rękę poza kabinę, by nie zamoczył mi się gips. Gdy skończyłam brać prysznic, ubrałam się w przygotowane wcześniej ubranie, umyłam zęby i przeczesałam włosy.
Ułożyłam się na moim łóżku. A wtedy wszystkie myśli i wspomnienia powróciły. Łza spłynęła mi po policzku. Znów usłyszałam kroki. Pewnie to mama - pomyślałam. Nakryłam się kołdrą i udawałam, że usnęłam. Nie miałam ochoty z nią teraz rozmawiać.
Zapukała, gdy jej nie odpowiadałam, weszła do środka. Zapaliła a za chwilę zgasiła światło i wyszła. A ja faktycznie niedługo zasnęłam.
Obudziłam się o 5:30 usłyszałam, że ktoś chodzi po domu. Pewnie któreś z rodziców - pomyślałam. Zapaliłam lampkę i leżałam tak do godziny 6:00. I niestety, trzeba iść do szkoły. Ubrałam się, schowałam książki do torby i zeszłam na dól. W kuchni na stole znajdowało się gotowe już śniadanie a na lodówce była przyczepiona na magnesy karteczka.
" Cześć Skarbie
Pojechaliśmy do babci, ponieważ źle się poczuła.
Nie będzie nas kilka dni, nie rób nic głupiego. Śniadanie znajdziesz na stole.
Całusy Mama."
Gdy zjadłam, ubrałam się i wyszłam na przystanek. Stała tam już Nikola.
- No hej - przytuliła mnie.
- Cześć - uśmiechnęłam się.
- Czego nie przyjechaliście wczoraj z powrotem do nas? - Zapytała. Właśnie zatrzymał się nasz autobus. Wsiadłyśmy, zajęłyśmy nasze miejsca.
- No to powiesz czego nie przyjechaliście?
- Ponieważ nie jesteśmy już razem - wyszeptałam i ukryłam twarz w dłoniach.
- Jak to?! Ej czego płaczesz? Lena - przytuliła mnie. Opowiedziałam jej o tym co się wczoraj wydarzyło.
- Nie wierzę, że on ci to zrobił. Wydawało mi się, że on cię naprawdę kocha - mówiła.
- A jednak. Ja też w to do końca nie wierzę - odparłam ocierając łzy. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłyśmy z autobusu i poszłyśmy na lekcję.
Zajęcia skończyłyśmy o 15, wychodząc zauważyłam znany mi już samochód. Był to samochód Niall'a.
- Nikola.. - zatrzymałam się.
- Co się stało?- zapytała.
- Przyjechał tu, tylko się nie odwracaj - odparłam.
- Kto?- odkręciła się.
- Mówiłam ci żebyś tego nie robiła! Nikola szybkim krokiem pomaszerowała w stronę blondyna. Uderzyła go w twarz. Nie zareagował.
- Jak mogłeś jej to zrobić! - krzyknęła. Podbiegłam do nich.
- Nikola uspokój się! - powiedziałam
- Mogę z tobą porozmawiać? - Powiedział Niall, te słowa skierowane były do mnie. - W cztery oczy - dodał. Kiwnęłam mu na tak.
- Nikola zostaw nas samych ok? Zgadamy się później - powiedziałam. Przyjaciółka kiwnęła głową i odeszła. Patrzyłam się w niebieskie oczy Niall'a. Przemówił.
- Wybacz mi proszę, żałuję tego co zrobiłem - przybliżył się do mnie.
- Zraniłeś mnie rozumiesz ? Ot tak nie wymarzę tego z pamięci - chciałam odejść, lecz on zatrzymał mnie gwałtownie po czym przycisnął do ogrodzenia i namiętnie pocałował.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz