To liczymy ile osób odwiedza mój blog ;)

09 listopada 2012

Opowiadanie V

Przez te kilka dni, które minęły, zdałam sobie sprawę, że się zakochałam. Ale czy on czuł coś do mnie? Czy może traktuje mnie jak zabawkę, którą wyrzuci, gdy tylko mu się znudzi? Sama nie wiem. Wiem tylko to, że na razie nie mogę zdradzić Niall'owi że go kocham...
Był piątek, po szkole poszłam do Nikoli. Drzwi jak zwykle otworzyła mi jej mama. Weszłam do środka i zastałam przyjaciółkę w kuchni.
- co ty robisz?- zapytałam ze zdziwieniem, patrząc jak Nikola wlewa do talerza ze spaghetti syrop karmelowy
-jem, idiotko- odparła śmiejąc się.
Gdy skończyła jeść poszłyśmy na gorę do jej pokoju.
-słuchaj, Ed organizuje imprezę, idziemy ? - powiedziała Niki
-pewnie możemy iść- odpowiedziałam.
-to przyjdź jutro do mnie o 15, pojedziemy razem.
Gadałyśmy kilka godzin, gdy skończyłyśmy było już grubo po dziesiątej, bałam się sama wracać po ciemku do domu, więc zostałam na noc u Nikoli.
Obudziłam się o 6 rano, ubrałam się i po cichu wyszłam z domu by nie obudzić domowników. Nasze drzwi jak zwykle były zamknięte, więc nie pozostało mi nic innego jak wejść do swojego pokoju przez okno. Ale jak? Przypomniałam sobie, że mamy drabinę w garażu. Poszłam i zaczęłam jej szukać.Trwało to chwilę ale znalazłam. Gdy już weszłam do pokoju poszłam do łazienki i wzięłam porządną kąpiel.
O 8.30 mama zawołała mnie na śniadanie. Po schodach zeszłam na dół, tato siedział w salonie i oglądał tv, mama w kuchni robi śniadanie a Feli pewnie jeszcze śpi.
Zjadłam i do godziny czternastej siedziałam w swoim pokoju. Już niedługo rozpocznie się impreza, więc zaczęłam się szykować. Ubrałam się w rurki, luźną bluzkę a na nogach znalazły się buty na wysokim obcasie. Nałożyłam makijaż przeczesałam włosy i udałam się do Nikoli.
- Ale żeś się odwaliła, no to idziemy na Hard Party jak to mówią, hahah- zaśmiała się Nikola.
Znalazłyśmy się w domu Ed'a, jego rodzice pracowali w dużej firmie, więc byli dość bogaci. Mieli duży dom z basenem.
Poszłam do barku z alkoholem i napojami.
- pepsi poproszę - powiedziałam.
- Hej mała, masz w domu majtki w księżyce, bo masz tyłek nie z tej ziemi- usłyszałam głos zza pleców, wcale się nie zastanawiałam, nie patrząc kto to, odwróciłam się i sprzedałam kolesiowi liścia.
- Auuł- chłopak złapał się za policzek
- Niall? Przepraszam , nie wiedziałam że to ty, co ty tu w ogóle robisz!?
- Słyszałem na mieście, że jest tu impreza- zaśmiał się i nie spodziewanie złapał mnie w tali, przełożył na plecy i wybiegł na taras, zatrzymał się przy basenie i po prostu mnie do niego wrzucił.Woda była lodowata, Chwilę potem Zdjął swoją koszulkę i wskoczył do basenu. Bez koszulki jest jeszcze bardziej przystojny-pomyślałam i przygryzłam dolną wargę.
- Oszalałeś?! Ta woda jest lodowata- krzyknęłam udając wściekłą. 
- Kochanie sama się o to prosiłaś- uschnąłem się do mnie łobuzersko
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Gdybyś miała wybrać między miłością a przyjaźnią to co byś wybrała?.
- Wybrałabym przyjaźń. Ona trwa wiecznie- odparłam.
- W niektórych przypadkach miłość też trwa wiecznie.
Odległość, która nas dzieliła robiła się coraz mniejsza.
- Możliwe. -O co mu może chodzić? - pomyślałam.
- Bo wiesz, ja się chyba zakochałem.
- To się cieszę, a kim jest ta szczęściara?
- Jest zabójczo piękna i....- przybliżył się - Mogę coś zrobić?-zapytał.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, co on chce zrobić? Miałam mętlik w głowie. W pewnym momencie poczułam jego usta na moich, były lodowate. Ale, czy... czy on mnie całuje?! Moje marzenia w końcu się spełniły. Marzenia o tym by on był mój. Przestał.
- I to w tobie się zakochałem, Kochanie - uśmiechnął się głaszcząc mnie po policzku.
Byłam sparaliżowana, nie wiedziałam co zrobić, staliśmy tak w basenie przytuleni do siebie........ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz